Polski Komitet Walki z Handlem Kobietami i Dziećmi oraz początki policji kobiecej

Grupa kobiet przed wejściem do pomieszczenia Misji Dworcowej opieki nad podróżującą młodą kobietą. Grudzień 1925 rok. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Problem prostytucji i handlu kobietami oraz dziećmi w znaczącym stopniu dotykał międzywojennej Polski. Trudno nam dziś nawet wyobrazić sobie skalę tego procederu. Służącym, pokojówkom czy innym młodym kobietom w trudnej sytuacji życiowej oferowano dobrą pracę za granicą, zwabiano na statki, a następnie wywożono do domów rozpusty, głównie w Ameryce Południowej. Nierzadko stręczyciele podający się za bogatych Amerykanów biorą z młodymi Polkami lub Żydówkami ślub, po czym wywożą swoje młode żony do burdeli w Argentynie. W Ameryce Południowej przez długie lata handlem żywym towarem zajmowało się Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, przemianowane na Towarzystwo Cvi-Migdal.

W 1923 r. wreszcie utworzono w Polsce Komitet dla Zwalczania Handlu Kobietami i Dziećmi. Inspiracją do tworzenia takich komitetów w Europie był zwołany w 1899 roku kongres w Londynie, poświęcony walce z handlem białymi kobietami, w czasie którego powołano do życia Międzynarodowy Komitet Zwalczania Handlu Kobietami i Dziećmi. W Polsce dopiero po odzyskaniu niepodległości pojawiły się warunki do powołania krajowego oddziału tego komitetu.

Cytuję za dostępnym w sieci artykułem Piotra Gołdyna pt. Wybrane aspekty działalności liderów Polskiego Komitetu walki z Handlem Kobietami i Dziećmi (1923-1939) : „Jedną z głównych płaszczyzn działalności polskiego komitetu było prowadzenie misji dworcowych. Główna działalność tych placówek polegała na pomocy podróżującym kobietom. W tym celu specjalnie do tego celu przygotowane kobiety patrolowały dworce kolejowe i autobusowe. Udzielały wskazówek co do adresu, pod który udawały się podróżujące niewiasty, udzielały schronienia, interweniowały w przypadkach podejrzenia o handel żywym towarem, czy wreszcie pośredniczyły w znalezieniu pracy. Wszędzie starano się rozpowszechniać informacje o działalności misji dworcowych, aby w ten sposób zachęcać młode dziewczęta do korzystania z wszelkiej oferowanej pomocy. Elementem rozpoznawczym były noszone przez delegatki misji opaski – biało-żółte dla katoliczek i biało-amarantowe z krzyżem maltańskim dla ewangeliczek”.

Jednak chyba najważniejszym osiągnięciem Polskiego Komitetu Walki z Handlem Kobietami i Dziećmi było powołanie wraz z Komendą Główną Policji Państwowej oddziałów policji kobiecej. Nastąpiło to w roku 1925 decyzją ministra spraw wewnętrznych – oczywiście, na wniosek Komitetu. Dowództwo nad kompanią szkolną przyszłych policjantek wkrótce powierzono Stanisławie Paleolog. 

Piotr Gołdyn podaje też opinię wyrażoną w ówczesnej prasie na temat specyfiki pracy policjantek, z założenia mających się zajmować sprawami kobiet i nieletnich: „Charakter tych przestępstw niejako przesądza sprawę przysposobienia kobiet do ich zwalczania, daje bowiem pewność, że do walki tej wniosą nie tylko surową metodę represji, lecz widząc krzywdę swych sióstr-kobiet, wniosą do swej służby pierwiastek miłości bliźniego, łącząc tym samym swą czysto policyjną służbę z aktem opieki społecznej. [J.S., Do walki z nierządem, „Na posterunku” 1929, nr 47, s. 729-730]

Niestety, w praktyce przełożyło się to na zakaz zakuwania przestępców w kajdanki przez policjantki. Funkcjonariuszki same nie miały prawa aresztować pochwyconych na przestępstwach osób, rzekomo ze względu na ich bezpieczeństwo, ale też by „nie narazić na szwank autorytetu organu policyjnego”. Dochodziło więc do absurdalnych sytuacji, gdy musiały szukać telefonu, by poinformować kolegów z mundurowej czy cywilnej służby śledczej, by przyjechali na miejsce zdarzenia i dokonali aresztowania zamiast nich. Same mogły jedynie uświadamiać i ostrzegać…. Cóż, znak czasu.

Policjantki podczas służby w izbie zatrzymań. Sierpień 1938. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.